galakta.pl galakta.pl
Forum wydawnictwa gier planszowych Galakta

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Kulgan
Pią 04 Paź, 2013
Test Talii
Autor Wiadomość
Berestaszek

Dołączył: 21 Wrz 2011
Posty: 557
Skąd: warszawa
Wysłany: Pon 05 Lis, 2012   

3 turowe zagranie kwestia gandalfa i 2 ataków z zaskoczenia w ręce startowej :P
_________________
Jeśli ktoś się pisze na wspólne granie w karcianego LOTRa to proszę o pm :)
 
     
wojo 

Dołączył: 21 Maj 2012
Posty: 425
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 05 Lis, 2012   

chelcho napisał/a:
A czy komuś udało się przejść Rhosgobel bez dodatku wiedzy?


Mnie się udało nawet chyba więcej niż raz przejść moją talią duch-przywództwo jednak było bardzo ciężko bez wiedzy - bardzo dużo zależało od szczęścia (czy podejdą athelasy/zagajniki). Dopiero po podmianie na talię duch-wiedza dawałem radę wygrywać częściej niż co drugą grę (co jest moim osobistym wyznacznikiem "przejścia" scenariusza).

Swoją drogą dlatego lubię ten scenariusz, zmusza do innego podejścia i przekonstruowania decku prawie od podstaw. Niestety z moich dotychczasowych doświadczeń to jedyny taki scenariusz jak do tej pory (czyli włącznie z pierwszym scenariuszem z Khazad-dum). Oczywiście niektóre zmusiły mnie do głębszej przebudowy mojego standardowego (np. Mrok nad Osgiliath) ale wkurza mnie że większość kart mi się kurzy bo wystarcza ograniczona pula kart aby przejść z sensowną częstotliwością scenariusze jakie stawia przed nami FFG. Na szczęście zapowiedź nowego dużego dodatku sugeruje że sami to dostrzegli i wprowadzili mechaniki promujące inne podejście (np. siłowe).

W drugim wątku mój rekord w Mrocznych Bagnach 54 choć nie pamiętam już czy jakoś szczególnie mi karty podeszły czy porostu talia przeciwności była łaskawa. Najczęstsze wyniki pomiędzy 60 a 70. Zdarzyły się też dwie ponad 110 i moja ulubiona partia z wynikiem 168 :) wygrana ważyła się do ostatniej karty (to w tej partii Gollum zwiał o ile dobrze pamiętam).
 
     
Tarkun 


Wiek: 31
Dołączył: 06 Wrz 2012
Posty: 153
Wysłany: Pon 05 Lis, 2012   

chelcho napisał/a:
A czy komuś udało się przejść Rhosgobel bez dodatku wiedzy?
Kiedyś grałem w ten scenariusz i przeszedłem go dopiero jak ułożyłem specjalny dek. Teraz próbuje moim uniwersalnym (władza-duch) znów i widzę, że bez Wiedzy z Imlardis, Leczniczych Ziół nie ma szans. Może spróbuje z Radagastem, ale ta przygoda jest mega paskudna. :(


Wczoraj na 3 próby dwie zakończyły się sukcesem, przy użyciu talii Duc/Przywództwo, wcześniej przechodziłem samym Duchem. Kluczowy jest dla mnie Radagas i ta neutralna karta co przesuwa kartę Spotkan ze stosu odrzuconych na początek talii spotkań (cień przesłości czy jakos tak).
 
     
wojo 

Dołączył: 21 Maj 2012
Posty: 425
Skąd: Kraków
Wysłany: Pon 05 Lis, 2012   

O .... bardzo fajny pomysł z cieniem przeszłości. Zawsze uważałem że ta karta nadaje się do cofania niezbyt trudnych rzeczy z powrotem ale nie przyszło mi aby jej użyć na zagajnikach. Szacun za pomysł.
 
     
chelcho 
karciankowy maniak


Dołączył: 24 Sty 2006
Posty: 104
Skąd: Warszawa
Wysłany: Wto 06 Lis, 2012   

Tarkun napisał/a:
chelcho napisał/a:
A czy komuś udało się przejść Rhosgobel bez dodatku wiedzy?
Kiedyś grałem w ten scenariusz i przeszedłem go dopiero jak ułożyłem specjalny dek. Teraz próbuje moim uniwersalnym (władza-duch) znów i widzę, że bez Wiedzy z Imlardis, Leczniczych Ziół nie ma szans. Może spróbuje z Radagastem, ale ta przygoda jest mega paskudna. :(


Wczoraj na 3 próby dwie zakończyły się sukcesem, przy użyciu talii Duc/Przywództwo, wcześniej przechodziłem samym Duchem. Kluczowy jest dla mnie Radagas i ta neutralna karta co przesuwa kartę Spotkan ze stosu odrzuconych na początek talii spotkań (cień przesłości czy jakos tak).


A jak w talii Duch radzisz sobie z tymi ptakami i nietoperzami? Tam chyba nic nie ma z Dystansem no i odpada Atak z Zaskoczenia z Gandalfem?
_________________
Zapraszam do sklepu http://www.xjoy.pl
Poradnik kupującego WP LCG: http://www.blog.xjoy.pl/w...nik-kupujacego/
 
     
wojo 

Dołączył: 21 Maj 2012
Posty: 425
Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 06 Lis, 2012   

Wilyador może trochę pobronić jeżeli ma się gotowe anulownienie cienia na ręce no i można Gandalfa za pełną stawkę zaprosić (mnie to pomagało przy graniu duchem i wiedzą bo w tej drugiej też tylko jeden łucznik o ile pamiętam). Można też próbować zejść z zagrożeniem tak nisko aby te dziady nie zaatakowały (nie pamiętam jak nisko trzeba zejść bo nie stosowałem tej taktyki).

Być może Tarkan ma jeszcze coś w zanadrzu.
 
     
JollyRoger1916 


Wiek: 37
Dołączył: 14 Gru 2009
Posty: 542
Skąd: Kamieniec Wrocławski
Wysłany: Wto 06 Lis, 2012   

Berestaszek napisał/a:
3 turowe zagranie kwestia gandalfa i 2 ataków z zaskoczenia w ręce startowej :P


Jak grasz przywództwo/taktyka, to jeszcze dochodzi 3x urodzony w chmurach. Kiedyś w ten sposób w pewnym momencie, gdy graliśmy na 2 Gandalf był wystawiany przez jednego z grających praktycznie co turę.
_________________
"Born to lose, live to win"
 
     
Tarkun 


Wiek: 31
Dołączył: 06 Wrz 2012
Posty: 153
Wysłany: Sro 07 Lis, 2012   

chelcho napisał/a:
Tarkun napisał/a:
chelcho napisał/a:
A czy komuś udało się przejść Rhosgobel bez dodatku wiedzy?
Kiedyś grałem w ten scenariusz i przeszedłem go dopiero jak ułożyłem specjalny dek. Teraz próbuje moim uniwersalnym (władza-duch) znów i widzę, że bez Wiedzy z Imlardis, Leczniczych Ziół nie ma szans. Może spróbuje z Radagastem, ale ta przygoda jest mega paskudna. :(


Wczoraj na 3 próby dwie zakończyły się sukcesem, przy użyciu talii Duc/Przywództwo, wcześniej przechodziłem samym Duchem. Kluczowy jest dla mnie Radagas i ta neutralna karta co przesuwa kartę Spotkan ze stosu odrzuconych na początek talii spotkań (cień przesłości czy jakos tak).


A jak w talii Duch radzisz sobie z tymi ptakami i nietoperzami? Tam chyba nic nie ma z Dystansem no i odpada Atak z Zaskoczenia z Gandalfem?


Glorek niebieski, Frodo i Eowina - na starcie zagrożenie 20 albo 21 (nie pamietam) - ptaszki i nietoperze są wtedy niegroźne :)
 
     
Berestaszek

Dołączył: 21 Wrz 2011
Posty: 557
Skąd: warszawa
Wysłany: Nie 11 Lis, 2012   

Powrót do mrocznej puszczy... jak się gra w 2 graczy to wydaje się dziwnie prostszy :D Aż 4 karty wyprawy. Z czego na 3 nie można zagrywać kart z ręki. (Omg nie można zagrywać Bifura do questa? SIC!) Ponadto mnóstwo podstępów które uprzykrzają życie graczowi który pilnuje golluma (grasz sam? Wszystko idzie w Ciebie!) Tu 4 obrażenia bohaterowi, tam 10 kart z talii na discarda albo podnieś zagrożenie o 8... Dorzućcie do tego +3 zagrożęnia na końcu każdej rundy z golluma i okaże się że zagrożęnie nagle osiągnie 50 punktów. Do tego naprawdę potężni przeciwnicy(górskie trolle, pomiot ungolianty i coś specjalnego OBRZYDLUCHY, OBRZYDLUCHY[kurde co za nazwa >.<]) te ostatnie mają bardzo fajne statystki. 8 ataku 4 defa i 6 wytrzymałości. Naprawdę ciężko jest to coś zabić zanim ono zabije Ciebie. Jak wyjdzie w pierwszej turze to insta przegrana. Jednym hitem zabijają mojego Daina :< Do tego dodajmy jeszcze, że każdy niebroniony atak wchodzi w golluma (hmm to już moje kraśki nie mają dodatkowych młotków jak muszę coś obronić bo nie mam żadnych sprzymierzeńców czy coś...)

Jest to naprawdę trudny scenariusz do gry solo. Każdy kto uważa LOTRa LCG za prostą grę niech sprobuje swoich sił z tym scenariuszem solo :) . To jest pierwszy scenariusz naprawdę trudny. jak uwolnisz 3 bohatera w dol guldur to samo idzie. Rhosgobel kwestia altheasów i głupiej zasady że jak nie uleczysz Wilyadora na maksa to przegrywasz. Natomiast tutaj musisz uważać co krok bo zaraz przegrasz :)

Statystyki:
7 porażek i 3 zwycięstwa - 73,83,86 punktów.
_________________
Jeśli ktoś się pisze na wspólne granie w karcianego LOTRa to proszę o pm :)
 
     
balint 


Wiek: 43
Dołączył: 07 Cze 2012
Posty: 311
Skąd: Warszawa
Wysłany: Nie 11 Lis, 2012   

Berestaszek napisał/a:
PPonadto mnóstwo podstępów które uprzykrzają życie graczowi który pilnuje golluma (grasz sam? Wszystko idzie w Ciebie!) Tu 4 obrażenia bohaterowi, tam 10 kart z talii na discarda albo podnieś zagrożenie o 8... Dorzućcie do tego +3 zagrożęnia na końcu każdej rundy z golluma i okaże się że zagrożęnie nagle osiągnie 50 punktów.

Statystyki:
7 porażek i 3 zwycięstwa - 73,83,86 punktów.


Właśnie dlatego uważam, że scenariusz nie jest zbalansowany pod jednego gracza. Gdyby chociaż 3 etap zezwalał na zagrywanie kart, to byłoby jeszcze, jeszcze.

No ja miałem 2 zwycięstwa i 8 porażek, więc poszliśmy bardzo podobnie.
 
     
balint 


Wiek: 43
Dołączył: 07 Cze 2012
Posty: 311
Skąd: Warszawa
Wysłany: Sob 17 Lis, 2012   

Tak się zastanawiam, czy nie ruszyć teraz przez Morię.
Ale inną talią :)
 
     
Berestaszek

Dołączył: 21 Wrz 2011
Posty: 557
Skąd: warszawa
Wysłany: Sob 17 Lis, 2012   

Ja ruszę :) i czuję że tam rozwinę skrzydła :) Co więcej ta moja talia napewno ułatwi mi ten ostatni scenariusz. Inna sprawa że zajmie mi to milion tur ale do 1 zagrożenia nie podskocze :D

Ja z kolegą właśnie dzisiaj skończyłem cały cykl dwarrowdelfu. Jak dobrze pójdzie jutro spróbujemy sił z hobbitem :) Z dwoma scenariuszami był problem. Pierwszy To był chyba ostatni z khazad dumu (ten co zgubiliśmy się w kopalnii i szukaliśmy wyjścia w milionie kart 2 etapu, po czym liczyliśmy na farta że zdobędziemy porzucone narzędzie. Kolejny to był dzisiaj rozgrywany a mianowicie przed ostatni z dwarrowdelfu gdzie nagle zostaliśmy rozdzieleni i milion potworów na nas wyskoczylo. Graliśmy talią moją (załączoną w 1 poście) oraz talii na orłach oraz 3 elfach. Bracia oraz Legolas (tak tak wiem nieklimatyczne...) ale przyjemnie się grało :)
_________________
Jeśli ktoś się pisze na wspólne granie w karcianego LOTRa to proszę o pm :)
 
     
Longer 


Dołączył: 27 Sie 2012
Posty: 66
Skąd: Sosnowiec
Wysłany: Sro 21 Lis, 2012   

Skończyłem przed chwilą Czatownika moją dziwną talią. Ale nie było najgorzej. Trochę dziwnie na koniec, trzeba odrzucić karty żeby pierwsza litera zgadzała się z pierwszą literą z kartą tali spotkań. No tu dużo losowości. Przeczesałem prawie pół tali spotkań, a zagrożenie rośnie i może przebudzić się czatownik... Ale karta podeszła. Ogólne wrażenie pozytywne. I te macki... Niezły klimacik... No cóż podoba mi się i spędzę jakieś zimowe wieczory przy czatowniku... :mrgreen:
Ostatnio zmieniony przez Longer Czw 22 Lis, 2012, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Berestaszek

Dołączył: 21 Wrz 2011
Posty: 557
Skąd: warszawa
Wysłany: Sro 21 Lis, 2012   

Ja tam w tym scenariuszu wolę jednak mimo wszystko ubić krakena. Jest imo o wiele łatwiej :P Całkiem niedawno skończyłem z kolegą wszystkie scenariusze. Bardzo fajne są te z cyklu dwarrowdelf. A najlepszy moim zdaniem to kamienne podstawy ziemi. Gdzie nagle się rozdzielamy i każdy musi zmierzyć się z tym co mu woda zesłała. Co do tego zrzucania talii to jeszcze to uświadczysz w 3 scenariuszu z hobbita. Tylko tam to jest istna katorga...3 razy się pomylisz i koniec gry. Do tego scenariusza niestety potrzebna jest specjalnie stworzona talia...
_________________
Jeśli ktoś się pisze na wspólne granie w karcianego LOTRa to proszę o pm :)
 
     
balint 


Wiek: 43
Dołączył: 07 Cze 2012
Posty: 311
Skąd: Warszawa
Wysłany: Pią 23 Lis, 2012   

I ruszyłem w stronę Morii!

Skład drużyny: Dain (bo któż by inny przy kraśkach), Thalin i Ori.
Drużyna ma być zaczepno-obronna z eksploracją na poziomie.
Generalnie nie miałem konceptu na talię, który spowodowany był olbrzymią ilością kart i rozwiązań dedykowanych żwirojadom.
Wachałem się między Norim i kartami niebieskim, a Thalinem i kartami czerwonymi, które w przypadku kraśków są silne (topory, podpałka khazad-khazad, czy mistrz bitwy) i żal byłoby z nich nie skorzystać. Podczas testów próbowałem grać czterema kolorami, ale za dużo okoliczności musi się zbiec, aby to miało prawdziwą siłę.. Tak więc finalnie został Thalin i Ori, który zapewnia mi dobieranie dwóch kart zamiast jednej.

No i pierwszy scenariusz: Into the Pit (gdzieś mi nazwa PL umknęła) i jednak rozczarowanie bo takim jest "tylko" wynik 6 zwycięstw. Wyniki: 108, 137, 162, 97, 100, 103.

Słów kilka o porażkach, bo są one chyba ciekawsze w opisie, aniżeli idealny układ kart i zwycięstwo. Niestety karty są w pokoju, gdzie mój skarb słodko śpi, więc użyję opisów obrazowych, a za pomyłki w tytułach kart przepraszam:
1. Pierwsza tura i dostałem miejsce (uskok skalny czy jakoś tak), które staje się aktywny obszarem. W tym miejscu do strefy przeciwności powróciła Wschodnia Brama, dająca 7 punktów cienia. Biorąc pod uwagę, że moi bohaterowe osiągali 5 pięć punktów, a jeszcze coś z talii cienia doszłoby, postanowiłem zakończyć partię,
2. Pierwsza i druga wyprawa i dwóch dowódców patrolu. Jak na złość przez dwie kolejne tury niezniszczalni, co zapełniło strefę przeciwności i odebrało jakąkolwiek możliwość manewru. W piątej turze poddałem karty.
3. Trzecia tura. Walka, jakiś berbeluch przeciwko Dainowi. Potyczka - formalność. A tu karta: "odrzuc broniącą się postać". Decyzja: bez daina nie gram, porażka.
4. Epicka porażka. Walczyłem 16 tur. Kłody pod nogi leciały, ale ekipa je przeskakiwała. Jednakże kolejne chmary wrogów nadkruszyły drużynę, wbiły się klinem i pokonały mnie ostatecznie.
Podsumowując: w dwóch przypadkach pokonały mnie pojedyńcze karty. I chyba w te porażki najbardziej mnie zezłościły...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0.1 sekundy. Zapytań do SQL: 13